Po co nam tylu Bogów - o co się modlić do Dadźboga?

Sława! Oto nastał poniedziałek i godzina 06:00, więc czas na kolejny wpis z cyklu “Po co nam tylu Bogów”. Tym razem wpis był losowany i zajmiemy się dzisiaj tym, o co się modlić do Boga Słońce.

Zacznijmy od odniesienia się do użytego określenia: “Bóg Słońce”. Nie “Bóg Słońca”, tylko właśnie “Bóg Słońce”. Literatura naukowa przyzwyczaiła nas do formy z dopełniaczem i niekiedy przejawia się to w sposobie myślenia, kiedy zaczynamy poszukiwać jakowejś tajemniczej Postaci stojącej za danym określeniem, a w swej istocie - oddzielnej od przedmiotu owej boskości: w tym przypadku o jakimś “Bogu Słońca” odrębnym od samego “Słońca”. I z jednej strony jest wydaje się to słuszne: kładziemy przecież duży nacisk na to, że nasi Bogowie to Osoby. Czcimy Ich takich, z którymi możemy nawiązać nić porozumienia, którzy mogą nas wysłuchać, może spełnić nasze prośby, pokierować czasem naszym życiem, do których musimy odnosić się z czcią i szacunkiem. Taki zestaw da się uskuteczniać jedynie wobec Osoby. Z drugiej strony, ten przypadek zda się należeć do tych, w których najprostsze rozwiązania są najlepszymi: widząc Słońce na Niebie powiedzieć po prostu: “widzę Boga” - Boga, przejawiającego się w Słońcu. Wszak Przyroda to najprostsze, dostępne doświadczeniu każdego człowieka przejawienie się boskości. Podobnie inni Bogowie przejawiają się w Morzu, w Ogniu czy w Piorunach.


Więc o co możemy się do Niego modlić? Przede wszystkim, Słońce błogosławi swoim ciepłem i światłem, które może wnieść w nasze życie. Pierwszym skojarzeniem będą wszystkie smutne i ciemne okoliczności, w które się nieraz wplątujemy, a które zdają się wikłać nas, blokując możliwość zwyczajnego i zdrowego życia. Promienie słoneczne pomagają stopić lód, przywołać rumieniec na twarz i rozproszyć ciemność.


Rozproszyć ciemność - Słońce jest wszechwidzący. Z Nieba widzi wszystko, co się dzieje na Szerokiej Ziemi. Dlatego zanoszone do Niego prośby mogą dotyczyć nie tylko przydania sił i pocieszenia, ale też rozeznania się w swoim położeniu. Kiedy wątpliwości i niepewność hamują podjęcie postanowień i wyboru kierunku, z pewnością błogosławieństwo Bożego Oka może poprowadzić nasze kroki.



Czasem jednak sytuacje są rzeczywiście bez wyjścia, a przynajmniej bez gruntownych i istotnych zmian. Słońce jest tym Bogiem, który rokrocznie umiera i odradza się na naszych oczach. Związany z Jego losami cykl stanowi podstawową ramę naszej obrzędowości dorocznej. Dlatego może mniej ‘modląc się’ o to, a bardziej czcząc Boga Słońce i starając się włączyć w Jego dzieje, z pewnością możemy wesprzeć takie właśnie, konieczne zmiany we własnym życiu: kończące w sposób ostateczny to, co stare, a pomagające się odrodzić temu, co nowe.


żerca Przemysław “Mamrot” Król


Komentarze

Popularne posty