Po co nam tylu Bogów – Jak czcić Marzannę?
W ostatnią pełnię przed Jarymi Godami, na Świętej Ziemi Pomorskiej obchodzimy Święto Dwóch Sióstr, wobec czego ten poniedziałek rozpoczniemy wpisem o oddawaniu czci Bogini Marzannie. Celem tej grupy wpisów jest przybliżenie przede wszystkim doboru składanych ofiar, ale także – zakorzenionych w kulcie religijnym sposobów zbliżania się do Bóstwa. Podstawowym celem Drogi do Bogów, wyrosłego w Jantarze systemu teologicznego, jest bowiem (zgodnie z nazwą) właśnie prowadzenie człowieka do Bóstw.
Zacząć wypadałoby opowiedzenia o Bogini Marzannie. Jednak zaczniemy od pewnej dygresji: według głoszonej niekiedy opinii, która pojawiła się również w komentarzu pod jednym z ostatnich wpisów, jedynym co miałoby się liczyć w kontakcie z Bogami jest intencja, a nie przypisywane Bogom imiona czy mity. Tak jak wypada się zgodzić, że zamiar noszony w sercu jest bardzo ważny, tak przyznawanie mu wyłączności zda się być nadużyciem, zwłaszcza w kontekście szacunku wobec Bogów. Nawet jeżeli dopuszczamy, że nasze „wyobrażenia religijne” nie odpowiadają ostatecznej prawdzie (co wobec ograniczoności ludzkiego poznania zda się być rozsądne), tak troska o spójną postać kultu i spójne odnoszenie się do Bogów wydaje się wpisywać w rdzeń poważnego podchodzenia do Nich. Nie upieram się więc, że Bogini myśli sama o sobie tak, jak przedstawiam Ją na obrzędach i modlitwach. Ale układając przebieg uroczystości i słowa modlitwy trzymam się jednak konkretnego wizerunku, a poprzedzam to staraniem się o wiedzę.
Teraz możemy przejść do sprawy. Blada Pani w tym roku przypomniała sobie o Świętym Pomorzu i tuż po Szczodrych Godach objęła naszą krainę chłodnym uściskiem, ukazując oblicze, które kojarzymy z Nią najbardziej: zimowe. Co takiego można oddać w ofierze Bogini-Zimie, czy też wprost Bogini-Śmierci? Podobnie jak przy wpisie o czci Welesa, podążymy tu za myślą helleńskich teurgów, zgodnie z którą najbardziej do Bogini może nas przybliżyć ofiarowanie tego, co do Niej „podobne”. W pierwszym rzędzie będą to więc owoce i kwiaty roślin trujących czy sprowadzających sen. Sok maku lekarskiego, owoc jemioły czy kwiat bielunia lub konwalii łączą te właściwości z białą, czy choć białawą barwą, dzięki której mogą przypominać zarówno śnieg, jak i bladość nieboszczyka.
W przypadku kwiatów dochodzi jeszcze jeden aspekt: Marzannę przedstawiamy zazwyczaj jako Młodą Dziewczynę, jeszcze przed zamążpójściem. W dawniejszym społeczeństwie słowiańskim, dziewczęta chętnie zbierały kwiaty, z których wiły wianki, i których używały do przyozdabiania domów (i zabezpieczania przed złymi urokami – tradycyjne ozdoby zazwyczaj wykraczały poza funkcję czysto estetyczną). Jest to zresztą chyba jeden z powszechników, nie tylko kulturowych, ale wręcz gatunkowych-ludzkich; przynajmniej ja nie znam przykładu społeczeństwa, w którym płeć piękna stroniłaby programowo od kwiatów. Wobec powyższego złożenie właśnie ich w darze Śmierteczce zda się mieć uzasadnienie.
Oczywiście, wpis ten pojawia się w lutym, kiedy o rodzime, dziko rosnące może być „nieco” trudniej niż w pozostałej części roku, a na wyhodowanie własnych w warunkach domowych może być już przed świętem za późno. Oprócz pełnego skorzystania z tej rady przed Sobótką, czy przed Świętem Dwóch Sióstr w przyszłym roku, pozostaje jednak kilka rozwiązań: od kwiatów papierowych, zrobionych samodzielnie, przez umieszczone na rysunku, aż po wypieczone w ich kształcie ciasto – ofiarę figuralną. To ostatnie rozwiązanie tradycja słowiańska poświadcza dość powszechnie, choć raczej jako zamiennik ofiar zwierzęcych czy ludzkich.
Pójdźmy jednak dalej – czy coś, co ofiarujemy Marzannie, musi koniecznie zawierać w sobie element grozy? Nie, niekoniecznie i naprowadzały nas na to już kwiaty: odpowiednim podarunkiem dla Bogini zda się również być piękno; zwłaszcza piękne szaty czy ozdoby. Z jednej strony skojarzenia z dojrzewającą dopiero do zamęścia młódką pozostają w mocy, ale z drugiej: w Śmierci nie należy upatrywać jedynie tego co straszne, a już z pewnością nie utożsamiać Jej z brzydotą. Owszem, stan ciała po zetknięciu z Nią kojarzy się z wieloma rzeczami byle nie z „pięknem”, jednak sama Jej powinność to element naturalnego cyklu, w którym uczestniczy wszystko co żywe. Po Śmierci spotykamy Przodków, a potem idziemy dalej, zgodnie z tym co przeznaczają nam Bogowie – i to już jest piękne.
Powyższe wywody mogły już dać pewne wyobrażenie o tym, do czego będę zachęcać, jeśli chodzi o zwracanie się do Marzanejki, jak układać modlitwy do Niej. Może to być chwalenie Jej urody, czy pokorne pogodzenie się z Jej nieuchronnością. Jednocześnie przypomina się, stosowana nie tylko przez narody słowiańskie, praktyka zwracania się do Bóstw groźnych, nazywając Je „Łaskawymi”, „Łagodnymi” czy „Dobrymi”, dla zjednania sobie Ich przychylności i życzliwego usposobienia.
.png)

Komentarze
Prześlij komentarz