Po co nam tylu Bogów – o co się modlić do Peruna?
Sława! Oto poniedziałek i godzina 06:00 – czas więc na kolejny wpis z serii „Po co nam tylu Bogów?” Dzisiaj wpis losowany i poświęcony Perunowi.
Jedną z najpierwszych rzeczy jest niewątpliwie dzielność, o którą warto się do Niego zwracać. Nie tylko utrwaliło się postrzegać Go jako Wodza wojowników, ale też wzorcową postać Ojca rodziny, wielkiego Gospodarza, który musi przecież wykazywać się stanowczością i nieustępliwym dążeniem do obranych celów. Niewątpliwie Bóg Ten docenia więc odwagę, którą dostrzega w ludzkich sercach i o wzmożenie jej warto się doń zwracać. Nie jest też sprawą decydującą, czy mierzymy się z ludzkimi przeciwnikami, czy czeka nas z nimi fizyczne starcie, trudna rozprawa sądowa, czy nawet przyznanie się do trudnej prawdy. Ostatni przykład zda się być, może nie to żeby najważniejszym, ale jednak istotnym dla zrozumienia Gromowładnego. Źródła wschodniosłowiańskie wprost mówią o powoływaniu się na Niego podczas umów, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, międzynarodowych. Można stąd wnosić, że ważna jest też dla Niego prawość i uczciwość.
Jeśli jednak jesteśmy już przy umowach: zapis historyczny bezpośrednio mówi o przywoływaniu Go jako Gwaranta przysięgi. Jego rolą w tym układzie było pokaranie krzywoprzysięzcy. Dlatego tak jak zwracanie się do Grzmiącego Boga z prośbą o umocnienie śmiałości w sercu, czy wytrwałości w postanowieniach, tak należy bardzo ostrożnie podchodzić do zobowiązywania się przed Nim do czegokolwiek: by nie prowokować bożego gniewu. Są zresztą też inne zapisy, stwierdzające wprost, że Słowianie bardzo niechętnie przysięgali cokolowiek przed Bogami.
Kolejną sprawą jest niewątpliwie ochrona przed złem. Wszak to On pokonał Żmija, strasznego smoka, a Jego niebiańskiego Ognia boją się czartowie, których razi bezlitośnie. Jest więc jednym z tych Bogów, których potęgi złośliwe duchy z pewnością się ulękną i zostawią nas w spokoju. Z pewnością także nie zawadzą wiążące się z Jego świętością przedmioty, jako strzałki piorunowe, stanowiące potężny środek czarodziejski w ogóle czy drewno z rażonego piorunem drzewa.
Jeżeli spojrzeć na Peruna jako na Boga Gospodarza, Ojca Rodziny, to z pewnością dostrzeżemy w Nim takiego Boga, do którego mniejsi, ludzcy ojcowie rodzin mogą się zwracać. By dopomógł w wypełnianiu codziennych obowiązków, w zapewnieniu rodzinie bytu i bezpieczeństwa, by się ta rodzina rozrastała: by pobłogosławił jej wysiłkom trwania i rozwijania się. Bo przecież w tym wszystkim Pan Piorunów jest też Bogiem Życia, a istnienie i wzrost ludzkiej rodziny jest dla naszego gatunku właśnie uświęconym od wieków sposobem uczestniczenia w życiu, jako kosmicznym zjawisku.
Ale skoro jesteśmy przy przetrwaniu, rodzinie i bezpieczeństwie: wiemy, że żyjemy w głupich czasach, kiedy z jednej strony cieszymy się w naszym zakątku świata względnym spokojem, a z drugiej – wystarczy otwarcie niemal dowolnego portalu informacyjnego by zalały nas niepokojące wieści z dowolnej niemal krainy. Nie wydaje się by Piorun był Bogiem wszechwidzącym, niczym Słońce czy Miesiąc, albo Niebo, jednak z pewnością widzi bardzo wiele, gdy mknie dumnym Orłem po przestworzach. Z pewnością warto się do Niego zwrócić, by dopomógł w rozróżnieniu tego co powiadamia o rzeczywistym zagrożeniu, od tego co jest jedynie złudą mającą siać zamęt, zwadę i poróżnienie. Zaś na to pierwsze – byśmy zawsze potrafili skutecznie i sprawnie zareagować.
żerca Przemysław „Mamrot” Król

.png)
Komentarze
Prześlij komentarz