Po co nam tylu Bogów – o co się modlić do Marzanny?

Sława! Oto poniedziałek i godzina 06:00 – czas więc na kolejny wpis z serii „Po co nam tylu Bogów?” Dzisiaj wpis losowany i poświęcony Bogini Marzannie.

Jak dało się już na łamach tej serii zauważyć, Marzannę czcimy jako Boginię Śmierci, pojawiającą się pod postacią pięknej Dziewczyny. Oczywistą pierwszą sprawą, z którą należałoby się zatem do Niej zwracać będzie dobra śmierć. Co to właściwie znaczy dla rodzimowiercy? Przede wszystkim taka, która przychodzi do kogoś, kto już spełnił swoje życie: założył rodzinę i wypuścił dzieci na świat, dokonał swoich dzieł i wypełnił swoje zobowiązania – tak mniej więcej. Następuje takowa również w dość konkretnych okolicznościach: bez przeciągającego się cierpienia i w otoczeniu bliskich. W grę może również wchodzić bohaterska śmierć w boju, ale to zda się być bliżej Peruna i Jarowita, niźli Marzanny.

A co jeżeli nie śpieszno nam samym, czy bliskiemu, żeby spotkać się z Przodkami? Czy jest wtedy z czym się do Bogini zwracać? Tu przypomnimy temat jednego ze starszych wpisów z tego cyklu, gdzie wspomniani byli przedstawiciele zawodów niebezpiecznych – jak strażacy, ktoś kto ma styczność z groźnymi chemikaliami itp. – którym serdecznie polecamy oddanie się w opiekę Marzanny, z tą prośby, by zbyt szybko po nich nie przychodziła (wpis do znalezienia w archiwum). Ta intencja z pewnością przemówi również do tych, którzy jedynie z dziwnej przygody znaleźli się w zagrażających życiu warunkach. Na niezbyt odległym marginesie ostatniej sprawy znajdują się wszyscy użytkownicy dróg. Polecenie swego bezpieczeństwa Bogini Śmierci wydaje się być rozsądnym pomysłem, kiedy zamierzamy dzielić asfaltowe rzeki z innymi, którzy prędko je przemierzają.

Czy są też inne okoliczności, w których zasadne jest zwracanie się do Pięknej Pani? Jak najwięcej: przede wszystkim są to te wszystkie, w których pragniemy zmienić samych siebie, gruntownie i mocno. Czymże bowiem jest przemiana, jeżeli nie śmiercią czegoś starego, żeby mogło zrobić miejsce dla nowego? Oczywiście, jest tu już jasna wskazówka, że sama modlitwa do Marzanejki o pomoc w pozbyciu się zadawnionych nawyknień i przywiązań nie pomoże zbudować nowego życia. Musimy też zadbać o wypełnienie powstałej w ten sposób przestrzeni czymś dobrym. Jeżeli doprowadzimy w ten sposób w sobie do końca zakupoholika, to jego miejsce może zająć dowolny inny „-holik”, jeżeli nałogu nie zastąpimy czymś lepszym.

Bogini związana jest też z całkowicie odmiennym porządkiem niż ten, w którym funkcjonujemy na co dzień. Jest wszak Boginią Śmierci. Paradoksalnie może więc dopomóc w lepszym zrozumieniu swego położenia, przez spojrzenie nań z zupełnie innej perspektywy. Wydaje się mieć to szczególne zastosowanie tam, gdzie czujemy się zagubieni i nie potrafimy znaleźć „drogi do domu”, do stanu, w którym czulibyśmy się znajomo i bezpiecznie.

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty