Po co nam tylu Bogów – o co się modlić do Jarowita?

Sława! Oto poniedziałek i godzina 06:00 – czas więc na kolejny wpis z serii „Po co nam tylu Bogów?” – tym razem skupiony na Bogu Jarowicie i sprawie tego, o co się do Niego modlić. Temat został wybrany przez losowanie.

Tak postawiona sprawa może się wydawać kłopotliwa, ze względu na to, że ok. półtora miesiąca temu, podczas Sobótki, dokonaliśmy Jego pogrzebu. Jakże więc się do Niego zwracać, skoro mamy lato i powoli myślimy raczej o zbliżającej się jesieni, a nie o Bogu Wiosny. Takie postawienie sprawy wynika jednak z pewnego nieporozumienia. Przecież i do naszych zmarłych, ludzkich i dalece mniej potężnych niż Bogowie, zanosimy czasem prośby i modlitwy, łaknąc ich przychylności, rady czy opieki. Dlaczegóż więc odejście w zaświaty Boga, miałoby jakkolwiek umniejszać zasadność składania Jemu darów i zwracania się? Przecież mit nic nie wspomina, jakoby Bóg znużony światem żywych uciekł stąd za Rzekę, jakby od przykrego obowiązku. Jaryło umiera podczas swojej swadźby – co w zasadzie zrozumiałe, skoro połączył się z Boginią Śmierci, Śmierć przyjął do Siebie, więc Śmierć poniósł. Ale idźmy dalej. Tyleż więc z tego wynika, że Jarowit przebywa w kraju zmarłych. Jako wyżej, nie mamy oporów zwracać się do przebywających tam cieni Przodków, czy gospodarzącego im Dziadunia. Zda się więc rozsądne, że i do Jarowita-Zmarłego można się modlić.


Czy jest nam w stanie w czymkolwiek dopomóc? Zasadne zda się uznać, że najwięcej mógł dla nas uczynić wiosną, skoro jest jej Bogiem. A jednak ona kiedyś wróci, a Jarowit nierozłącznie, razem z nią – i to wówczas najpełniej będą mogły rozkwitnąć Jego dary: siła, zdrowie, męstwo i silne ramię w boju. Ale przecież, jak i cienie zmarłych, o których była wcześniej mowa, tak i On może przecież radzić mądrym przeczuciem czy snem natchnionym, może wreszcie ze swej mocy pewnie coś objawiać.

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty