Po co nam tylu Bogów – o co się modlić do Swaroga?
Sława! Oto poniedziałek godzina 06:00, więc czas na kolejny wpis z cyklu „Po co nam tylu Bogów”. Dzisiejszy wpis poświęcony jest, co wynikło z losowania, Ojcu Bogów, Swarogowi. Co wynikło zaś z założeń tegorocznych wpisów, te losowane skupione są na pytaniu „o co się modlić?”
Nim przejdziemy do rzeczy, wypada przypomnieć coś, co przewija się niekiedy w naszych wpisach: człowiek nie ma pełnej wiedzy o Bogach i mieć nie będzie. Kropka. Treści wpisów mają na celu przybliżyć Czytelników do Bogów, skłonić Was do samodzielnych przemyśleń oraz ułatwić przekuwanie wiadomości o mitologii słowiańskiej – w praktykowaną na co dzień religię. Taki zresztą był pierwotny cel całej serii. Ich treść powstaje w oparciu o naszą najlepszą wiedzę i w wierze, że przyczyni się do spełnienia ww. celów. Jednak jak głosi siódmy punkt Zasad Wspólnie Wyznawanej Wiary Rodzimej: „Uznajemy istnienie Prawdy o rzeczywistości, którą możemy zgłębiać, choć nie poznamy jej całej.” Zapraszamy do lektury.
W tym przypadku pojawia się pokusa do wpisu bardzo krótkiego: „Modlić się do Kowala nie zalecamy.” W naszym kulcie, czcimy Go jedynie na czterech głównych świętach słonecznych, a i wtedy raczej o nic nie prosimy: jedynie na Szczodre Gody o odpowiedź na pytania dotyczące zamierzanych zmian w kole rocznym, poczcie czczonych Bóstw i podobnych, doniosłych sprawach. Co do zasady uznajemy jednak, że Ojciec Bogów ma na głowie znacznie ważniejsze sprawy, niźli doczesne dąsy ludzików.
A jednak jest „coś” godnego rozważenia przy tak postawionej sprawie. Przede wszystkim: „dlaczego nie?” Dlaczego się nie modlić do Swaroga? Czy taka modlitwa będzie z góry nieskuteczna? Czy będzie obrazą boską i czeka nas za nią kara? Nie wiemy – nie chcemy się tutaj wypowiadać za Bogów. Mamy jednak Wielu Innych, do których możemy zwracać się konkretnie z naszymi sprawami, o czym od dawna opowiadamy dosyć szczegółowo na łamach tej serii. Możliwe nawet, że jeżeli ktoś będzie modlić się do Swaroga – ufając Mu w swoich codziennych zmartwieniach i troskach – to… jego modlitwy zostaną wysłuchane, nawet wszystkie co do jednej. Bogowie są Wielcy. Ale przypomina to sytuację, kiedy wiedząc, że w mieście działa znamienity lekarz, zamiast wprost do jego przybytku, udajemy się do króla owego miasta, żeby to jemu przedłożyć swoje kłopoty. Dobrotliwy monarcha może wówczas wezwać własnego nadwornego medyka, czy też samemu użyć świętej mocy królewskiej (pamięć o której w Europie zda się najdłużej przetrwała w Anglii), którą chyba wszystkie ludy nie tylko Europy, ale i świata, przynajmniej na pewnym etapie swej historii przypisywały swoim władcom. Albo inaczej rzecz ujmując: kiedy owe ludy miały władców takową mocą dysponujących. Wracając jednak do głównego pytania: czy właściwe jest zawracanie „najwyższej dostępnej głowy”, kiedy są inne, bardziej właściwe naszemu posłuchaniu?
Tu mała dygresja: nie chodzi oczywiście o to, żeby pozostałych Bogów zacząć teraz postrzegać jako dysponujące wyspecjalizowanymi pionami Boskie Biuro Obsługi Wiernych. Skoro staramy się ustanawiać z Nimi relację „osobową” to jednak nie „transakcyjną” – choć literatura antropologiczna, szczególnie starsza bardzo niekiedy chętnie sięga po takie właśnie wyjaśnienie sensu składanych Bogom ofiar. Dlatego sięgnijmy może po inny obrazek: znamienity Ród, na czele którego stoi jego wybitny Nestor, a poszczególni owego rodu Członkowie mają swoje gospodarstwa i swe grunta. Poszczególne ziemie rodzą różnorodne dobra, od zbóż, przez rozmaite warzywa i owoce, aż po leśne zioła czy rudy metali (to oczywiście dalszy ciąg metafory). To są Bogowie. My zaś ludzie bylibyśmy w tym układzie członkami mniejszych rodów, którzy się z tamtymi układają, częstokroć na Ich dziedzinach coś działają, starając się żeby Im to było miłym. Dość jasnym się wydaje, że podczas największych uroczystości, czy choćby zapoczątkowując swoją z owym Rodem Bogów zażyłość – stojącego na Ich czele Ojca pozdrowimy. Czy jednak mając jakowąś sprawę związaną konkretnie ze zdrowiem czy szczęściem rodzinnym będziemy nadal Jemu właśnie zajmować czas, czy raczej Temu, który najbliżej takich rzeczy gospodarzy?
Tyle o tym dlaczego się „nie” modlić do Swaroga na co dzień. Teraz może, żeby zanadto nie oddalać się od tematu „o co się do Niego modlić” – dlaczego właściwie to do Niego Jantar kieruje pytania podczas szczodrogodnych wróżb? Dlaczego nie do Welesa, powszechnie wśród rodzimowierców postrzeganego jako Opiekuna wróżbitów, albo do Świętowita, którego świątynia słynęła z wyroczni (pomijając to, że Jantar nie używa w kulcie tego imienia)? Ponieważ to Swarog jest Ojcem Bogów i On zawiaduje sprawami, które dzieją się między Nimi. Wobec tego to On najlepiej zna szczegóły świętego porządku, do którego powinny przyczyniać się nasze obrzędy i całość praktykowanego kultu. Nawet powierzchowne zaznajomienie się z archaicznymi plemiennymi religiami oraz tradycyjnymi politeizmami Europy pozwala stwierdzić, że podtrzymanie prawidłowego kształtu rzeczywistości – zgodnego z mitami – należy do podstawowych zadań praktykowanej przez ludzi religii. Któż więc najlepiej nadaje się do orzekania o jej szczegółach i zmianach w niej, niż Ten, w Którym upatrujemy największego owego ładu Znawcy i Zamyśliciela?
żerca Przemysław „Mamrot” Król

.png)
Komentarze
Prześlij komentarz