Po co nam tylu Bogów – o co się modlić do Chorsa?

Sława! Oto poniedziałek godzina 06:00 i pierwszy po Święcie Peruna wpis z cyklu „Po co nam tylu Bogów”. Tym razem Bóg, któremu wpis jest poświęcony, został wybrany przez losowanie i jest to Chors, Srebrny Miesiąc. Dziś spróbujemy podpowiedzieć, w jakich sprawach można zwracać się do Niego ze swoimi modlitwami i prośbami.

Jako Bóg-Miesiąc związany jest z wszelkimi zmianami. Kiedy Jego oblicze przyrasta na Niebie, to korzystny czas dla wszelkich działań, które mają cokolwiek budować i powiększać – i na odwrót. Czas ubywania Miesiąca sprzyja niknięciu i słabnięciu różnych zjawisk. Widać to wyraźnie w tradycyjnym słowiańskim lecznictwie, które z jednej strony każe rośliny uzdrawiające zbierać przy wzrastającym Miesiącu (dla pomnożenia sił owych ziół), ale zamawiać choroby (dla ich osłabienia) radzi raczej kiedy Go ubywa. Podobnież odmiany Jego urody brać można za wskazówkę „kiedy” modlić się o Jego przychylność dla konkretnych spraw. Chcąc zaskarbić sobie łaskę Księcia w Lisiej Czapie dla pozyskania większego bogactwa – modliłbym się doń pomiędzy nowiem, a pełnią. Jeśli jednak pragnąłbym pozyskać Go dla uszczuplenia niemiłego mi zjawiska jak np. usilnych zaczepek złośliwej sąsiadki – zwracałbym się doń między pełnią, a pustą nocą (tj. nowiem astronomicznym).

Jednak nie każda zmiana musi być trwała i na zawsze, a może stanowić część pewnego cyklu – i takie właśnie zdadzą się najbardziej być wpisane w istotę Chorsa-Miesiąca, co miesiąc w miesiąc rodzi się i umiera. Ktoś nazbyt pochopny mógłby spytać po co nam takie zmiany, które wracają do punktu wyjścia. Jednak, biorąc pod uwagę naszą wiarę w wędrówkę dusz między wcieleniami – czyż całe nasze życie nie jest taką właśnie zmianą? Nasze jednostkowe, ziemskie życie, w którym utożsamiamy sami siebie ze samymi sobą, to jeno część długiego cyklu. Cyklu, który dzieli z nami w widoczny sposób Chors (Inni dwaj Bogowie, Dadźbóg i Jarowit, także podobnych zgonów-odrodzeń zażywają, jeno nieco inaczej); nawet tradycyjna nazwa trzech nocy, kiedy Go na Niebie nie widać, pokrywa się z nazwą owych trzech nocy, poświęconych czuwaniu przy ciele umarłego: puste noce. Dlatego właśnie Chors wydaje się być szczególnie trafnym Adresatem modlitw dotyczących prawidłowego, zgodnego z bożym porządkiem, uczestniczenia w owych cyklach życia. Czy będzie to sprostanie wyzwaniom stosownym do swojego wieku i etapu dojrzewania, czy pokonanie właściwych mu chorób. Czy będzie to rzetelne wypełnianie roli matki, udane wejście w dorosłość czy przygotowanie się do godnego odejścia z tego świata. 

Zwracanie się do Chorsa w sprawie uczestniczenia w kręgu życia ma szczególne zastosowanie do kobiet, które zdają się podlegać Jego władzy w większym stopniu niż mężczyźni, chociaż sprawa nie jest tutaj prosta. Z jednej strony, wchodzące w skład dziedzictwa Przodków pieśni, to gospodarza, mężczyznę, porównują do Miesiąca, nie jego żonę, gospodynię, która jest porównywana ze Słońcem, a Słowianie należą do tych ludów, które Srebrne Światło Nocy czczą jako Boga, nie Boginię. Z drugiej jednak: sama nazwa „miesiączka” dość jednoznacznie przyporządkowuje boskiego nadzorcę tego zjawiska. Ostatni trop weźmiemy tu za dobrą monetę i stwierdzimy, że to przede wszystkim do pań skierowana jest rada, żeby zwracać się do Jaśniejącego Miesiąca w sprawach związanych ze swoim zdrowiem oraz rolą społeczną, jeśli tylko przedmiot owych modlitw wpisuje się w cykl życia. Więc dojrzewająca dziewczyna, zmagająca się z huśtawkami nastrojów, starająca się o dziecko młoda mężatka czy przeżywająca zmiany w swym ciele kobieta w czasie przekwitania – wszystkie one i ich pozostałe koleżanki zda się mogą liczyć na wysłuchanie skierowanych do Chorsa próśb w tych okolicznościach.

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty