Po co nam tylu Bogów – przejawianie się Swaroga

Sława! Ten poniedziałek, ostatni przed Sobótką, Chram Jantar rozpoczyna wpisem o przejawianiu się Swaroga, Ojca Bogów, Kowala, który wykuł Słońce. Już od godziny 06:00 – zapraszamy do przeczytania wpisu!

Zacznijmy od stwierdzenia bardzo odważnego, a więc w pakiecie z przypomnieniem, że to, co wypowiadamy o Bogach, to w najlepszym razie nasze ludzkie domysły, a nie żadna prawda ostateczna. Wierzymy, że taka prawda gdzieś-dostępna-Bogom istnieje, ale wzięta jakość całość – daleko poza zasięgiem naszych władz poznawczych. Ale do rzeczy: otóż Swarog bezpośrednio w świecie nie przejawia się. Po prostu.

Dlaczego tak stanowczo? Bo jest Ojcem Bogów, od którego pochodzą Bracia, którzy z kolei odpowiedzialni są wprost za większość doświadczanej przez nas rzeczywistości, a także pozostali Bogowie, w tym Słoneczko Złote, co nam świeci z Nieba. Sam jednak zajmuje się przede wszystkim sprawami boskimi, które rozgrywają się gdzieś hen, pomiędzy Bogami.

Nie oznacza to jednak oczywiście, że wpływ Ojca Bogów w naszym świecie miałby być nieobecny, o co to to nie! Przecież boży porządek, całkowicie dla nas już odczuwalny i doświadczalny, jest właśnie – pośrednio – zależny od rządów Swaroga. W tym więc, że podstawowe zręby świata zachowują swe istnienie i sobie właściwe miejsca, w tym bym upatrywał Jego mocy. Wszystko to, co w tkance rzeczywistości nie rozpada się, lecz trwa silne, oprócz trzymających ową rzecz w swej mocy Bogu czy Bogini – świadczy też pośrednio o samym Swarogu.

Zdałoby się, że o tak odległym Bóstwie jako rysowany przez nas Swarog nie ma co nawet marzyć, by Go widzieć pośród ludzi. A są jednak ludzkie dzieła i zachowania, w których można dojrzeć Jego odbicie. Streszczając rzecz najbardziej: Kowal rzucił na Niebo Słońce, na pożytek wszystkiego co żyje i rządzi Bogami – jak wierzymy również ku dobru wszystkiego co istnieje. Jeżeli więc dostrzegamy kogoś, kto wkłada swój wysiłek twórczy w dzieło, które potem swoją siłą dobronośną byt poprawia, wszystko wkoło służy, to jest to drobne, lecz wciąż przypomnienie Kowala. I podobnież, gdy widzimy kogoś, kto poucza mądrze, wiele sam nie czyniąc ręką, ale radę dając, albo nawet: jeno milcząc wzór do naśladowania, to i taki Ojca Bogów w tym zakresie przypomina. To wątpliwe raczej, żeby większość takich ludzi wprost błogosławieństwo Swarogowe w sobie niosła, bo to nazbyt duża rzecz by była. A jednak, miło gdy i pośród ludzi widzimy coś, co może nam przypomnieć o Pierwszym Bogu.

Jeżeli zaś o samo przypomnienie chodzi, to możemy myśleć o Słonejku. Owo Światło Niebieskie to Bóg samoistny, Dadźbóg, Syn Swarogowy, a nie godzi się przecież myśleć o Nim jeno jako o „przejawie” Jego Ojca. Z drugiej strony: cześć oddając Słonecznemu Panu nie zawadzi też pomyśleć o Kowalu, który Go na Niebie umieścił. Z kolei o tym mitów starych nie znam, ale wiedza naukowa mówi nam wprost, że Chors jaśnieje blaskiem pożyczonym od Dadźboga: nie ma więc przyczyny, żeby łuna Miesiąca również nie przypominała nam o Swarogu.

Jest jednak coś w Przyrodzie, co by mogło ze Swarogiem samym się kojarzyć: jest to Niebo, zwłaszcza czyste i jasne, niezakryte przez chmury. Opowieści Przodków dość wyraźnie mówią, że to, które widzimy nie jest samym Bogiem, ani nawet Jego siedzibą: opowiadali o nim, jako o kamiennej kopule, przez pęknięcia w której (gwiazdy i błyskawice) widać to „właściwe” Niebo, ogniste. Jakby jednak nie było: odległy błękit przestworu zda się tym najbardziej oddalonym od ludzkości, a najbliższym boskości kawałeczkiem świata, który każde z nas może oglądać, a przez to – wydawać swe serce podniecie do myśli o Cnych Bogach. 

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty