Po co nam tylu Bogów – jak czcić Chorsa
Sława! Oto poniedziałek, godzina 06:00. Już wkrótce, bo w najbliższą sobotę, na Świętej Ziemi Pomorskiej, Chram Jantar będzie obchodzić Święto Chorsa. Nie dawaliśmy ogłoszenia, ponieważ należy ono do świąt zamkniętych, dajemy jednak wpis o oddawaniu Bogu czci, żeby przedstawić kilka zrodzonych w naszym Chramie szczegółów dla tych, którzy zechcieliby samodzielnie oddać cześć Gospodarzowi Nocnego Nieba. Na miniaturze wpisu nie dajemy już szarej wstążki na znak żałoby po żercy Siemowicie: przeminął 40 dniowy okres od Jego śmierci, a wspólnota, której przewodził – Chram Kruki i Wilk – dopełniła już uroczystości wspominkowych.
Przywołanie pamięci żercy Siemowita to dobra sposobność by przejść do losów Miesiąca, na których powiązanie z losami ludzkich pokoleń, Słowianie i szereg ludów zwracali uwagę już od dawna. Przede wszystkim mowa o tym, że „odradza” się On po okresie ciemnych, pozbawionych Jego obecności nocy, po czym „wzrasta” czy „dojrzewa”, aby w końcu zacząć się „starzeć”. Jego śmierć prowadzi właśnie do owych nocy ciemnych, nocy „pustych”, w okresie astronomicznego nowiu. Nazwa „puste noce” pojawia się w tradycji również na określenie czasu czuwania nad zmarłym członkiem rodziny. Ale to właśnie te zmiany Nocnego Światła zrodziły wiele świętych opowieści o Miesiącu i z rytmem owych zmian powiązany jest Jego kult.
Sami przypominamy już od dawna o pełniach i nowiach astronomicznych, zachęcając do oddawania Bogu chwały. Czcić Zmiennolicego można zawsze i wszędzie, jednak powinniśmy brać pod uwagę jaka jest Jego uroda w tej właśnie chwili, którą obraliśmy żeby się do Niego zwracać. Podczas pustych nocy składamy ofiary mające Go zasilić oraz wesprzeć Jego odrodzenie, zaś dostrzegając już świetlisty cienki sierp Młodego Księżyca, radujemy się z Jego powrotu. To jest ta część losów Miesiąca, której Nieśmiertelny Bóg nie dzieli z nami, śmiertelnymi ludźmi. Przynajmniej nie w obrębie jednego wcielenia.
To odpowiednia chwila na dygresję: wyżej padło, jakoby celem naszych ofiar miało być wsparcie sił Boga i dopomożenie Mu. Czy miałoby to znaczyć, że Bogowie są jakkolwiek zależni od nas, ludzi? Nie, tego twierdzić nie można. Nasze postrzeganie Ich jest jednak ograniczone i dane nam przez święte opowieści o Nich i takie Postacie (właśnie „Postacie”, bo chodzi o Bogów), jakie w nich występują. Prawidłowe wypełnienie boskiego kultu opartego na takiej podstawie, może dokonać się tylko jeżeli działamy z nią w spójności i zgodzie. Skoro w micie Bóg umiera i ma się odrodzić, to owo odrodzenie należy wspomóc. Nie dlatego jednak – i to bardzo ważne rozróżnienie – żeby faktycznie tego miał sam Bóg potrzebować, ale mit, przez który Bóg nas poucza i daje nam się poznać. Z drugiej strony – i nieco upraszczając – można rzecz przyrównać nie do zaspokojenia jakiegokolwiek niedoboru u Bóstwa, co raczej do aktu solidarności z Nim. Albo do oddania po prostu należnego hołdu mocniejszym od nas – Bogom – jeżeli ktoś woli takie ujęcie.
Wracając jednak do oddawania czci Chorsowi, to cóż Mu dać najlepiej? Obchodząc Jego Święto w czasie majowych pustych nocy, skupiamy się właśnie na dopomożeniu Mu w wypieczeniu na nowo swojego, pożartego przez wilki kołacza, jak głosi jeden z tradycyjnych mitów o ubywaniu Miesiąca z Nieba, dlatego wśród naszych darów na tym Święcie nie brak mąki i mleka. Również wypieczone już krągłe kołacze mogą być dlań odpowiednią ofiarą. Zda się, że zasady podobieństwa – „podobne przyciąga podobne”, czy „podobne wywołuje podobne skutki” – choć zapędziły pokolenia antropologów w zaułki, z których teraz się wycofują (pojęcie „magii” straciło na znaczeniu w etnologii), to wciąż mają wiele zastosowania praktycznego: krągły kołacz zaś przepięknie jest właśnie „podobny” do wyrośniętego w pełnię Miesiąca. Idąc jednak tym tropem można skupić się na bliższym momencie, samej chwili Jego odrodzenia, kiedy ma kształt wąskiego sierpa, a czemu spośród najczęściej wybieranych ofiar lepiej odpowiadają rogale, pierogi i podobne.
W ofiarach dla Miesiąca stanowczo radziłbym jednak unikać soli. Nawet bardziej niż z nami, z ludźmi, zda się być związany z niewidzialnymi mieszkańcami lasów, rzek i źródeł, czy w ogóle „wód”. Te zaś duchy od soli zazwyczaj stronią, co prowadzi do myśli, że ofiarowanie jej ich Wodzowi byłoby raczej niegrzecznym posunięciem.
Jak stosownie zwracać się do Niego podczas modlitwy? Myślę, że dobrym początkiem jest pochwała Jego światła, którym oświetla spowite nocą drogi. Według niektórych spośród tradycyjnych opowieści, celem jego powstania miała być ochrona ludzi przed nocnymi wybrykami złośliwych czartów. Co więcej, stałe zmiany tej jasności nauczyły nasz gatunek mierzenia i liczenia czasu, czego znaczenia dla naszego rozwoju – na dobre i złe – nie sposób przecenić. Z drugiej strony, skoro według części opowieści Jego ubywanie dzieje się wskutek pożerania Go przez wilki czy wilkołaki, to ten straszny los także jest godzien podniesienia w mających Go opiewać słowach: zwłaszcza wobec przezwyciężenia go przez Bohatera Ciemnego Błękitu, który powraca zawsze na Niebo.
żerca Przemysław „Mamrot” Król

.png)
Komentarze
Prześlij komentarz