Po co nam tylu Bogów – o co modlić się do Strzyboga?

Sława! Nastał kolejny poniedziałek, godzina 06:00, więc doczekaliście kolejnego wpisu z cyklu „Po co nam tylu Bogów”, w których przybliżamy współczesną, żywą cześć słowiańskich Bogów i Bogiń. Dzisiaj przyszła pora na wpis „losowany”, dla którego nie założyliśmy z góry Komu będzie poświęcony, ale oddaliśmy tę sprawę w ręce losu. Dzisiaj Pan Wiatru, Strzybóg. W miniaturkach wpisów utrzymujemy szarą wstążkę, na znak żałoby po żercy Gniazda Kruki i Wilk, Siemowicie Zielińskim.

Najbardziej oczywistą sprawą, będą oczywiście te związane bezpośrednio z dziedziną jego władzy. Prośby o zesłanie Wiatru, który przyniesie odmiany pogody są więc jak najbardziej na miejscu. Najbardziej bezpośrednie zainteresowanie sprzyjaniem Strzyboga mogą wykazywać miłości żeglarstwa, paralotniarstwa czy innych, zależnych od Wiatru sportów. Podobnie zresztą wszyscy ci, którzy latają dronami również mogą dzień ważnych nagrań poprzedzić prośbą do Boga w Łopoczącym Płaszczu. Latałki wszelkiej maści są jednak nie tylko dziedziną zawodników i hobbystów, ale też podróżników i to tych, pokonujących największe dystanse w najkrótszym czasie. Złożenie podarku Dmiejącemu Bogu przed planowanym wsiąściem na pokład samolotu jest rozsądnym pomysłem.

Pośród różnych zdobyczy techniki są również „wiatraki”, co obejmuje zarówno dawne młyny napędzane siłą Wiatru, jak i nowoczesne turbiny wiatrowe, mające przemienić część sił Strzyboga w energię elektryczną. Dobrostan powyższych raczej rzadko stawał / staje się przedmiotem troski przeciętnego zjadacza chleba, wciąż jednak mają właścicieli, jak prywatni przedsiębiorcy, czy urzędy gminy, w których żywotnym interesie leży sprawna praca tych maszyn.

Wciąż pozostawaliśmy na polu bardzo bezpośredniej, „elementarnej”, wykładni dziedziny Boga Wiatru. Dołączyć do niej należy jednak wszelkie podróże. Nie tylko ci, co ruszają w podniebne wojaże na pokładach „żelaznych ptaków” wkraczają w Jego moc, ale w ogóle wszyscy tułacze i wędrowcy, czy nawet zwyczajni turyści. Każde z nich, niczym sunący po świecie Wiatr, odmawia pozostawania w jednym, stałym miejscu, upodabniając się w ten sposób choć trochę do Wiatru. Może jeno droga metrem podziemnym, biegnącymi w trzewiach gór wielokilometrowymi tunelami, wymykają się Jego panowaniu… chociaż? Im dłuższy tunel, tym sprawniejszy system wentylacji musi posiadać, by zapewniać dość powietrza wszystkim, którzy go przekraczają. Za każdym razem, gdy wyruszamy w nową drogę, nie zawadzi prośba do Strzyboga o jej szczęśliwy przebieg.

Przewalający się przez świat silny Wiatr potrafi bardzo go zmienić, łamiąc drzewa, przewracając to i owo, czy sprowadzając całkowicie inną pogodę. Wszystko to wchodzi w zakres „zmiany”, która niewątpliwie leży w mocy Gospodarza Wiatru. Nie wydaje się, by w grę wchodziły same w sobie zmiany o charakterze inicjacyjnym, przełomowym i twórczym, a jednak – w skład takowych wchodzić musi również zrobienie miejsca dla nowego, przez usunięcie starego. I tak jak, ponownie, nie wydaje się być to ani główną, ani tym bardziej wyłączną dziedziną Boga o Rozwianych Włosach, tak zda się władny dopomóc w poruszeniu pewnych spraw: by to, co nieruchome i zastałe runęło, dając miejsce nowemu. Trzeba tu jednak pamiętać o tym, że starania o zapełnienie powstałej przestrzeni należą do nas…

A jednak, również w nich Strzybóg może dopomóc. W końcu to z wiatrem unosi się część nasion roślin i pyłku kwiatowego, a wraz z Nim wzlatują też rozmaite gatunki zapylaczy, jak choćby święte pszczółki. Czyni to Zeń Boga, który umożliwia rozprzestrzenianie się życia, w tej tak podstawowej jego postaci. W dalszej perspektywie daje to nadzieję, że nawet jeśli poprosimy Go o „wymiecenie” pewnego obszaru swojego życia z tego co „stare i niepotrzebne”, to przyniesie na to miejsce coś nowego i dobrego.

Należy przy tym pamiętać, skąd się bierze Wiatr. Jednym z wyjaśnień są zdążające w swoją stronę duchy, ale duchy nie byle jakie, lecz bardzo konkretne: dusze zmarłych ludzi (szczególnie samobójców, w przypadku Wiatru nagłego i niespodziewanego). Z tej właśnie racji zda się, że Gospodarza Wiatru można zasadnie prosić o natchnienie i pomoc w wysłuchaniu głosów z Niewidzialnego Kraju, a także o zrozumienie przekazu Przodków.

Jednocześnie warto przypomnieć, że pierwotnie „wiatr” to nie to samo co „wicher” – ten drugi wyróżnia się ruchem wirowym, skręconym, a tradycja widzi w nim przede wszystkim harcującego czarta, złośliwego ducha. Choć po wiekach trudno orzekać o ewentualnej pradawności takiej wykładni, to wpisywałoby się to doskonale w pewną dwoistość, pojawiającą się w wielu kulturach świata: proste (jak ruch Wiatru wprzód) – dobre oraz krzywe (jak skręcony ruch wichru) – złe. Lokowałoby to Strzyboga jako Bóstwo dobre i życzliwe, stojące raczej po stronie Gromowładnego Peruna, niż łakomego Żmija. Dlatego gdy zajdzie potrzeba – czcijmy Wietrejkę, żeby nam sprzyjał, składajmy Mu dary i zanośmy modlitwę. Sława!

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty