Po co nam tylu Bogów – jak czcić Jarowita?

Sława! Zaczyna się kolejny tydzień i witamy godzinę 06:00, tym razem witamy wyczekując najbliższej soboty, na którą wyznaczone jest Święto Jarowita: Młodego, Zielonego Boga Wiosny, Silnego Bożyca! Cieszy się tedy Święta Ziemia Pomorska, a na naszej stronie – prezentujemy Wam kolejny wpis z cyklu „Po co nam tylu Bogów”. Tym razem, przez wzgląd na zbliżające się Święto, skupi się na tym, jak oddawać cześć Silnemu Panu!

Ze względu na trwającą żałobę po żercy Chramu Kruki i Wilk (od III Wiecu ZWRP Ród już właśnie Chramu, nie Gniazda), Siemowicie Zielińskim, miniaturki postów opatrujemy szarą wstążką.

Jarowit to Jedyny z naszych Bogów, co do którego zachował się bardzo konkretny – bo pierwszoosobowy, wyrażony przez Niego samego – opis obejmowanej dziedziny. On jest tym, który okrywa pola murawą, a lasy liściem, w Jego władzy urodzaje niw i drzew, płodność stad i wszystko to, co służy na pożytek człowieka. To wszystko pochodzi od Niego, więc i do Niego należy, a oddawszy Mu najlepszą tego część – dokonujemy w istocie najsłuszniejszego aktu kultowego. Najpiękniejsze jabłko w całym koszu, najbardziej soczysta sztuka mięsa czy najbardziej rumiany chleb. To są właściwe ofiary nie tylko zresztą dla Jarowita, ale w ogóle dla Bogów: do Nich należy to, co najlepsze.

Jarowit to Bóg Młody i Silny, pełen płodnej mocy. Takich Bogów nasz kawałek świata, zamieszkany przez ludy indoeuropejskie, zwykł przedstawiać jako lubujących się w obfitości, wręcz przesadzie. Zda się więc, że Jaryło będzie Tym z Bogów, który szczególnie chętnie doceni bogatą ofiarę. To dobre miejsce na dygresję: spotyka się czasem stwierdzenia, że „przecież Bogom wystarczy symboliczna ofiara”. Zawiera ziarno prawdy, acz jest nieszczęśliwym ujęciem tematu. Rzeczywiście, Bogowie nie są ludźmi z krwi i kości: nie muszą jeść trzech pełnowartościowych i dobrze zbilansowanych posiłków każdego dnia, a sensem aktu ofiarnego nie jest „nakarmienie” Ich, lecz złożenie Im daru, co od dawien dawna miało we wszystkich chyba kulturach poważne konsekwencje. Nie miejsce tu, by wchodzić w zniuansowane interpretacje ofiary, jakkolwiek byśmy ich bowiem nie obracali, to sakralna wartość złożonej żertwy jest dalece bardziej złożoną kwestią, niż tylko jej ceną w złotówkach, masą w kilogramach, czy objętością w litrach. Te jednak jeżeli już, działają na plus, nie na minus. Ostatecznie, poniesiony koszt i okazana hojnym darem szczodrość, same w sobie również mają „wymiar symboliczny” – w tym przypadku zdecydowanie dodatni. Podsumowując, nie ma obowiązku przynoszenia dla Bogów do Ognia wielkiego kosza chleba, mięsa i owoców oraz kilku dzbanów napitku i nie ma podstaw do umniejszania godności ofiary kogoś, kto przyniósł jeno garść ziarna i ulewa kubek miodu. Tak samo, nie ma też podstaw by podważać słuszność tego, kto przynosi bogate dary.


Zgodnie z przyjętym na rzecz naszych wpisów podejściem, cześć Bogom najskuteczniej można oddać przez to co jest do Nich „podobne”. W przypadku Boga, mającego siłę (jar) wpisaną wprost w imię, wszelkie ćwiczenia i popisy fizyczne zdadzą się być dlań miłymi. Może się wydawać, że cóż Bogu po zdrowiu Twojego fizycznego ciała? Otóż sporo: jeżeli tężyznę uznać za pochodzący od Niego dar, to pielęgnowanie jej niewątpliwie może sprawić Mu radość. Wszak to Jego cząstka, oddana człowiekowi, dbanie o którą to nic innego jak wzmacnianie w sobie bożego pierwiastka. Tu krótko tylko przypomnimy, że owych różnorodnych pierwiastków jest oczywiście dużo więcej, a krzepkość ciała jest jeno tym, który poruszamy akurat w dzisiejszym wpisie. Idąc jednak dalej tym tropem, częścią obchodów Święta Jarowita są w Chramie Jantar igrzyska: obrzędowe zawody, stanowiące spektakl ofiarny dla Boga Wiosny. Można by rzec, że zawarte w uczestnikach iskry Jego mocy łączą się wtedy w zmaganiach, żeby razem chwalić Jarowita.

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty