Po co nam tylu Bogów – Przejawianie się Swarożyca

Jesteśmy już po Święcie Welesa, a przed nami Święto Dwóch Sióstr – dlatego właśnie na ten poniedziałek zaplanowaliśmy wpis o przejawianiu się Swarożyca. W naszym micie Bogini Dziewanna bieży poprzez ciemny las z jaśniejącą pochodnią, ciężko więc w tym czasie przemilczeć rolę Boga Ognia. Jako, że jest już 06:00, ze Świętej Ziemi Pomorskiej: zapraszamy do przeczytania wpisu.

Podstawowym „przejawem”, a raczej żywą obecnością Swarożyca jest po prostu Ogień. Nieważne czy mówimy tu o Świętym Ogniu, rozpalonym podczas obrzędu, o świecy na domowym ołtarzyku, czy o dowolnym innym płomieniu. Każdy z nich jest cząstką Boga-Ognia. Czy to znaczy, że do oddawania czci Synowi Swarogowemu nadaje się każdy napotkany płomień? Od świeczki w restauracji, przez zjawiska zachodzące w dowolnym silniku spalinowym, aż po spalarnię odpadów? Z racji cywilnych, nie do każdego z nich podchodzimy, żeby czcić naszego Boga, ale bez Jego mocy i żywej obecności te i wiele innych „zdobyczy techniki” nie mogłoby zaistnieć. Dlatego nawet wobec nich, warto Go pozdrowić i mieć świadomość, że On tam jest. Różnica leży wyłącznie w świadomości i szacunku obchodzących się z Ogniem ludzi, nie w Jego istocie.

Szacunek dla Świętego Ognia był kiedyś bardziej powszechny, kiedy grzał w widoczny sposób każde ludzkie obejście, a Jego blask był jedynym co rozświetlało noc. Powstawała wokół Niego przestrzeń uporządkowana i swojska, z jednej strony zdatna do działania i odpoczynku, a z drugiej – z wyraźnym sercem, wokół którego można się zgromadzić. To zresztą obserwujemy i po dziś dzień, zarówno na świętych obrzędach, jak i na wesołych, biesiadnych ogniskach, kiedy ludzie lgną do Ognia i skupiają się wokół Niego. Wszędzie tam, gdzie pojawia się jakoweś przyciągające ludzi dobro, przy którym mogą spoić się i przestać być czymś więcej, niż tylko luźnym zbiorem jednostek – tam krząta się niezawodnie Swarożyc. Klub sportowy może duchem napełniać Jarowit, a grupa pracująca razem nad zgłębianiem genealogii będzie z pewnością pod silnym wpływem Welesa – jednak to Swarożyc zda się być Tym z Bogów, wokół którego ludzie najłatwiej się jednoczą. 

Ale skoro mowa o tworzeniu wspólnoty, trudno pominąć tę chwilę, kiedy grupa śmiertelnych ludzi stara się dotrzeć do Nieśmiertelnych Bogów – przez obrzęd i ofiarę. W Drodze do Bogów „dobrym” zostało określone wszystko to, co człowieka przybliża do Nich, a taką właśnie rolę pełni niewątpliwie ryt kultowy. Jednak obrzędy to nie tylko akty wymiany darów, ofiary i błogosławieństwa, między nami, a Nimi – nigdy zresztą nie sprowadzały się wyłącznie do transakcyjnego pierwiastka. Człowiek dokonujący ofiary wobec Bóstwa musi przekroczyć choć minimalnie swoją ludzką kondycję i uznać obecność Bogów, „wyciągnąć do Nich rękę” – choćby tyle. Nadużyciem byłoby mówić, że człowiek ulega w akcie ofiarnym przeniknięciu Bóstwem – przynajmniej nie wydaje się to być regułą. Z pewnością jednak jest to jedna z tych chwil, kiedy człowiek musi z konieczności choć odrobinę wykroczyć poza siebie. 

Wobec tego, Swarożyc zda się świecić także wszędzie tam, gdzie ludzie przekraczają swoje granice, kiedy starają się stać czymś więcej niż byli przed chwilą. Każdy taki jest jednak bez wyjątku chwilą śmierci – śmierci starego i narodzin nowego, lepszego. Można to porównać z ofiarą, którą składamy Bogom z poprzedniego „ja”, by otrzymać błogosławieństwo nowego, bliższego Bogom siebie. Spalenie w Ogniu nie jest jedyną drogą złożenia ofiary, jest jednak tą najbardziej podstawową, z której najczęściej korzystamy oddając coś Bogom. A Bogiem, który pośredniczy w naszym ofiarowaniu jest właśnie Swarożyc. Za każdym razem, kiedy odmawiasz swoim starym szkodliwym nawykom (papierosy? dodatkowa porcja cukru do kawy? kolejna godzina zarwana ze snu na grę komputerową? nikomu niepotrzebna kąśliwa uwaga?) – zachodzi właśnie taka przemiana. Krok po kroku, za każdym razem.

Wpis zakończymy wracając do pochodni Dziewanny, dobywającej z mroku właściwą drogę. W teologii Jantaru to Bogini jest Przewodniczką, wiodącą zbłąkanych zmarłych w przewidziane im miejsce. Gdyby jednak Jej pochodnia była jeno gałęzią – nie byłaby dla Bogini stosownym narzędziem. Dopiero moc Skrzącego Bogacza pozwala jej pełnić taką funkcję. Za dnia Słonejko ujawnia nam wszelkie drogi, kiedy jednak braknie Jego światła, a Miesięczne nie starcza – to właśnie blask płomienia od dawna pozwalał odnaleźć ścieżkę wśród ciemności. Swarożyc jest więc obecny nie tylko przy wszystkich tych, którzy próbują znaleźć kierunek, gdzie na pozór go brak, ale także wszędzie tam, gdzie ktoś kogoś prowadzi. Lekarz bez znajomości medycyny, jak żagiew bez światła, nie poprowadziłby pacjenta do wyzdrowienia.

żerca Przemysław „Mamrot” Król

Komentarze

Popularne posty