Po co nam tylu Bogów – o co się modlić do Dziewanny?

Zgodnie z zapowiedzią, w poniedziałek o 06:00 nie może zabraknąć wpisu z cyklu „Po co nam tylu Bogów”, przygotowanego w Chramie Jantar, na Świętej Ziemi Pomorskiej. Do dzisiejszego wpisu została wylosowana Bogini Dziewanna. Nasz mit, opowiadany od ładnych kilku lat w Jantarze, wkłada Jej w dłoń pochodnię, którą świeci w ciemną drogę, by prowadzić zabłąkane cienie zmarłych, w przynależne im miejsce w zaświatach. Jednocześnie to Ją zwiemy „Gospodynią” gęstych, leśnych ostępów. Doświadczalnie trzeba też stwierdzić, że Bogini krząta się wokół początków. To Jej cześć została u nas wprowadzona pierwszą szczodrogodną wróżbą Jantaru i to Ona została wylosowana do pierwszego wpisu w serii „Po co nam tylu Bogów”, a nawet rozpoczęła drugą rundę tej serii. Nawet teraz, kiedy zmieniliśmy reguły gry i większość wpisów zaplanowana z góry – pierwszy wpis losowany wzięła Bogini. Chwalmy tedy Tę, która przeciera drogi!

W naszych wpisach do tej pory zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na owo światło, które Jasna Iskra niesie w mroku. Nie inaczej zrobimy dzisiaj, stwierdzając, że te okoliczności, w których to Ona najlepiej może pomóc, to kiedy borykamy się z niespokojnym, zabłąkanym duchem. Takim, który ugrzązł gdzieś i nie może podjąć dalszej swej wędrówki i niesiona przez Welesową Córę jasność byłaby najlepszym lekarstwem: cień ów odszedłby w krainę Przodków (czy gdziekolwiek indziej jemy przeznaczone), a nasz świat pozbyłby się szkodliwego lokatora. Przeciętny człowiek, zwłaszcza współczesny mieszczuch, raczej rzadko staje jednak przed sytuacją, w której stwierdza jasno „Oto miejsce to nawiedza dusza, co zgubiła swoją drogę, trza jej pomóc przejść gdzieś dalej”. Jedną z przyczyn jest niedobór animistycznego spojrzenia na świat, zgodnie z którym dusze i duchy są wszędzie. Czy pijak uwiązany do butelki, niczym pies łańcuchem – nie jest takim zabłąkanym cieniem, niekiedy wręcz upiorem? Można tu zresztą wpleść też inne nałogi, ale przecież to niejedyny rodzaj zagubienia, jakiego może doświadczyć żywy człowiek. Przecież ktoś, kto nie widzi drogi wyjścia ze spirali długów też zasługuje na miano kogoś, kto swą drogę zgubił i utracił. Zarówno dla straszącej gdzieś zjawy, alkoholika i dłużnika – można prosić pomocy Dziewanny: do Niej zanieść modlitwę, Jej złożyć ofiarę i prosić, żeby przyszła ze swą żagwią i rzuciła światło, które wskaże każdemu z nich drogę.

Z drugiej strony, Dziewannę zwykło się porównywać do Wielkiej Łowczyni, do Bogini, która z łukiem chodzi. Do „tej co przeciera drogi” pięknie zda się to pasować. Czyż nie słuszne jest się zwracać do Bogini, która nam pomoże pierwszym jaką sposobność wypatrzeć? Przecież dobrze jest przed wszystkimi innymi dostrzec zarówno najlepszą sztukę zwierza, najporęczniejszą sposobność awansu w pracy, najbardziej korzystną promocję w sklepie, jak i najbardziej obiecujący temat grantu naukowego. Wszak to wszystko duchy, które tylko czekają, żeby je ułowić, wyśledziwszy uprzednio ich tropy. W tym też dobrze jest Boginię prosić, by wzrok wyostrzyła i uszy wyczuliła, a strzałę – skierowała we właściwą stronę. Łatwo liczyć na bogatą zdobycz, kiedy jest się pierwszym na łowisku. Zwłaszcza, że „bycie pierwszym”, jeśli chce się pozostać jedynym, oznacza działanie w samotności. Jest to w porządku i zrozumiałe dla myśliwego, jednak wymaga wzmożonej czujności i sprawności. Zda się, że udzielone przez Boginię błogosławieństwo, może przejawić się właśnie w ten sposób.

Jeżeli przeczytaliście nasz wpis, pochylcie czoła przed Dziewanną, Jasną Iskrą i oddajcie Jej cześć. Sława Bogini!

żerca Przemysław "Mamrot" Król

Komentarze

Popularne posty