Po co nam tylu Bogów – Przodkowie, a doświadczanie rzeczywistości

Dziś nadszedł „ten” czas – kończy się kolejny cykl wpisów z serii „Po co nam tylu Bogów”. Oczywiście, nie sama seria! Za tydzień będzie jeszcze wydanie specjalne, a już po ustaleniu się nowego świata (czyli po Obrzędzie Wyłowienia) ruszamy z nowymi wpisami – i mamy nawet pomysł jak serię odświeżyć. Ale słowo się rzekło: jest piątek, jest godzina 08:00, więc ze Świętej Ziemi Pomorskiej – kolejny tekst, choć akurat nie o Bogach. Dzisiaj o Przodkach i włączaniu się w ich cześć  kiedy potrzebujemy większego kontaktu z rzeczywistością.

Kult Przodków jest nieodłączną częścią religii Jantaru już od początku istnienia grupy, od jej zarania. Wzywamy ich na każde bez wyjątku święto, urządzając dla nich osobną uroczystość na przełomie października i listopada – Dziady. Oprócz tego elementy ich czci bardziej zaznaczone są w święcie Jarych Godów oraz Szczodrych Godów.

Przede wszystkim – o co chodzi z tym doświadczaniem rzeczywistości? Czy mielibyśmy odrzucić teraz to co namacalnie obecne wokół nas, albo zacząć wątpić w to, co uważamy za słuszne? Niektóre z rozpoczynających się tu kierunków są warte zbadania; na przykład nie warto nigdy tkwić w przeświadczeniu o własnej nieomylności. No – przynajmniej w sprawach ‘wykonawczych’, idee i wartości zdecydowanie lepiej wychodzą na żelaznej trwałości, niż na chwiejnym renegocjowaniu. Ale do rzeczy: zagadnienie, o zgłębianiu którego chcę dzisiaj porozmawiać to umiejętność znalezienia dobra i sposobu na jego osiągnięcie. O samym „dobru” piszę trochę w „Drodze do Bogów” (link w komentarzu), natomiast wskazującą do niego drogę zwolennicy Hellena Platona mogliby nazwać „mądrością”. Wobec tego – przechodzimy do chętnie nieraz używanej zbitki „mądrość Przodków”.


Dużo słów, czy mądrych niech ocenią Czytelnicy. A o co chodzi w praktyce? O te wszystkie sytuacje, kiedy trudno Ci rozeznać się w okolicznościach: czy lepszym wyborem będzie większe mieszkanie w mniejszej miejscowości, czy jednak mniejszy metraż, za to w dużym mieście? Chcę porzucić ‘normalną’ pracę na etat i założyć własną działalność – czy się w tym odnajdę? Kiedy widzę, że dotychczasowi przyjaciele się rozchodzą – czyją (i czy w ogóle czyjąkolwiek!) stronę brać? Te i podobne rozterki zahaczają mocno o ‘znajomość siebie’ – a spośród szerokiej rzeszy Bogów i duchów - któż od Przodków jest nas bliżej i celniej może podpowiedzieć, skoro w naszych żyłach płyną ich krwie?

Tedy do Przodków można się odezwać, żeby pobłogosławili natchnieniem – ale nie takim zwyczajnym, tylko płynącym z ich dziejowego, zgromadzonego w pokoleniach doświadczenia, które podpowie, co będzie dla nas „dobre” – żeby wskazali nam drogę, w której najlepiej nam będzie działać. Ale tutaj, skoro tyle było o życiowych wyborach, bardzo będzie się uwidaczniać sprawa ‘wartości’ wyznawanych przez owych Przodków. Czy te, które za ważne uważali moi dziadek, babcia i praprababcia (oraz wszyscy inni) to te same, według których ja staram się kształtować moje życie? Co jeżeli podszepty zmarłego wujka będą mnie prowadzić wbrew temu, co sam uważam za dobre? Jeżeli obawiasz się czegoś takiego – to módl się do konkretnego Przodka, do takiego (czy „takiej”), który Twoje podejście do życia podziela. A co jeżeli wśród znanych sobie Przodków nikogo takiego nie masz? Może nie masz znanego z imienia – w pokoleniu rodziców Przodków mamy dwoje, dziadków czworo, w piątym trzydzieści dwoje. Licząc w ten sposób raptem w sześciu pokoleniach wstecz mieści grubo ponad setka ludzi. A pokoleń Przodków nam z imienia nieznanych jest wszak znacznie więcej. W takim tłumie z pewnością znajdą się tacy, którzy nam przyklasną i zgodzą się użyczyć swej mądrości do spełniania własnego kawałka dobra.


Komentarze

Popularne posty